Google sitelinks, czyli jak zdominować pierwszą stronę Google

Google sitelinks, czyli jak zdominować pierwszą stronę Google

Dodano       Google sitelinks, czyli jak zdominować pierwszą stronę Google 5.00 / 5 (6)

Jako osoba odpowiedzialna za wyniki firmy doskonale zdajesz sobie sprawę, jak ważne są wysokie pozycje w Google. Zresztą trąbię o tym na tym blogu z każdej strony :) A w dominacji wyników wyszukiwania pomaga tzw. Google sitelinks. I w tym artykule znajdziesz informacje na ten temat.

Z tymi pierwszymi pozycjami w Google wcale nie jest tak kolorowo jak się wydaje. Okazuje się, że nawet jak Twoja strona jest na pierwszym miejscu, nie gwarantuje to, że każdy będzie klikał w Twój link! Klika w niego tylko około 1/3 szukających.

Ale spójrz tylko na poniższy screen.

Google sitelinks - przykład

Przy takim układzie, kiedy pod Twoim głównym linkiem pokazują się też linki dodatkowe, np. do kategorii produktowych, zwiększasz szanse na kliknięcie. To są właśnie Google sitelinks.

Tak na marginesie: spójrz jak Smyk jeszcze bardziej zdominował pierwszą stronę Google. Po prawej pojawia się informacja o firmie, a poniżej mapka z punktami sklepowymi. Jeszcze niżej mogą pokazywać się obrazki produktów tej firmy pochodzące z Google grafika oraz filmy wrzucony na firmowy kanał YouTube. Co z tego? To, że można zdominować totalnie pierwszą stronę Google!

To działania „darmowe”. Bo kolejna przestrzeń jaką można zyskać to wykupienie reklamy w AdWords, która pokaże się na samej górze. To opcja dodatkowa. Ale dość o możliwościach. Dziś zgłębiamy temat sitelinks.

Co to jest Google sitelinks?

Na pierwszy rzut oka widać, że Google sitelinks to po prostu dodatkowe pod-linki, które pokazują się pod linkiem głównym Twojej strony. Zazwyczaj wyświetlają się one kiedy szukasz konkretnej marki lub słowa kluczowego kojarzonego głównie z Twoją marką.

Jak widać na screenie powyżej, Smyk wygenerował 6 takich sitelinków.

Sitelinki mają za zadanie pomóc szukającemu poruszać się po Twojej witrynie. Są uzupełnieniem tytułu i opisu, który pokazuje się przy głównym linku. Klient nie musi wchodzić na stronę, by je zobaczyć. Może kliknąć bezpośrednio i przenieść się do interesującej go podstrony.

Bo nie każdy chce oglądać stronę główną. Zazwyczaj są na niej ogólniki. A po konkrety i tak trzeba zaglądać do pod-zakładek. Skracasz w ten sposób drogę Klientowi. Oszczędzasz mu czasu, szukania i kolejnych kliknięć.

Nie każda strona posiada sitelinki. Takie strony zazwyczaj nie są zoptymalizowana pod tym kątem. Wynika to z różnych względów. Ale jednocześnie oznacza tyle, że odpowiednia optymalizacja, o której za chwilę się dowiesz, pozwala na uruchomienie takiej opcji przy Twojej stronie.

Jednak ostatnie zdanie należy do Google (zobacz tu). Nawet jeśli masz zoptymalizowaną stronę pod tym kątem to mogą tych linków nie wyświetlić. Dzieje się tak wtedy, gdy Google uzna, że Twoje linki nie będą przydatne dla użytkownika (pasują do zapytania, które wpisze w wyszukiwarkę).

Nad tym co Klient wpisze w wyszukiwarkę nie jesteś w stanie zapanować. Każda osoba nieco inaczej formułuje swoje myśli. Ale stronę pod tym kątem możesz już przystosować we własnym zakresie. Więc kiedy tylko Klient zada odpowiednie pytanie, Twoja sitelinki się wyświetlą.

Dlaczego warto zastosować Google sitelinks?

O kilku powodach, dla których warto zastosować sitelinks już wspomniałem. Klienci szybciej odnajdują tego, czego szukają i to chyba jest najważniejszy powód. Jest ich jednak jeszcze kilka.

1: Większe zaufanie Klienta

Spójrz tylko jeszcze raz na poniższy screen. Google wyświetla sitelinki przy tych stronach, którym najbardziej ufa. Kiedy strona cieszy się mniejszym zaufaniem, to sitelinków nie ma.

Google sitelinks - przykład

Z powyższego screena wynika, że zaufanie Google objawia się tym, że dają Ci cały 1 „ekran” dla Ciebie. Użytkownik musi przewinąć ekran, by zobaczyć linki innych firm. A to zaufanie przekłada się na kolejny punkt, czyli...

2: Wzrost liczby kliknięć

Kiedy Klient nie widzi od razu alternatywy (linków do kolejnych firm), skupia się bardziej na tym, co pokazuje mu Google. A jeszcze dosadniej widać to w przypadku wyszukiwania na telefonie.

Tam sitelinki wyglądają wręcz jak wyniki kolejnych firm. Użytkownik scrolluje i widzi po prostu kolejne wyniki. Ale to nadal mogą być Twoje linki.

Jak już wspomniałem pierwsze miejsce nie zgarnia wszystkich kliknięć i wszystkich szukających. Dokładnie jest to pokazane na poniższym wykresie, który pochodzi z witryny Advanced Web Ranking.

CTR w Google w zależności od pozycji

W zależności od urządzenia Klienta (telefon lub komputer), w pierwszy link klika około 30-35% osób. Drugie miejsce to już 17%, a trzecie około 10%. Ale kiedy zsumujesz łącznie 7 linków (link główny + 6 sitelinków) wychodzi już 70-80%! Czyli ponad 2 razy więcej niż standardowe pierwsze miejsce.

A to może się wprost przełożyć na 2 razy więcej Klientów, 2 razy więcej sprzedaży i 2 razy więcej przychodu. Sceptycy pewnie powiedzą, że aż tak kolorowo nie będzie. Ale zastanów się ile w Twoim przypadku da wzrost chociażby o 20 albo 30%? Tak, czy inaczej, zawsze warto walczyć o pełną pulę.

3: Wzmacniasz przekaz marki

Spójrz jeszcze raz na poniższy screen. Zobacz, jak przez dodatkowe sitelinki wzmacniany jest przekaz firmy.

Google sitelinks - przykład

Trzeci link w pierwszej kolumnie znów mówi o zabawkach. Drugi link w prawej kolumnie ponownie mówi o dzieciach. Już nie mówiąc o szarych opisach, które znajdują się pod każdym sitelinkiem. W 4 na 6 jest mowa o tym, że kupisz tu produkty dla dzieci.

Słowem: do swoich sitelinków wybierz takie podstrony, które najbardziej wzmocnią przekaz Twojej marki. Jeśli jest to sklep, wybierz grupy produktowe, ale jeśli jest to np. blog to warto, żeby w sitelinkach znalazła się zakładka o blogu lub jego autorze.

4: Klient od razu trafia na konkret

Być może to jest też powód, dla którego pierwszy wynik w Google zgarnia tylko 1/3 osób. Bo zazwyczaj jest to link do strony głównej, na której są ogólniki, a nie konkrety.

Sitelinki to konkrety. Ale jest coś jeszcze. Za chwilę pokażę Ci, w jaki sposób zoptymalizować swoją stronę pod kątem sitelinków. I możesz wskazać takie podstrony, jakie Ty chcesz, żeby tam się pokazały.

Na pewno prowadzisz jakieś statystyki. Jaki produkt jest najczęściej kupowany w Twoim sklepie, jaka kategoria produktów jest najchętniej przeglądana, z jakiej usługi najczęściej korzystają Klienci, jaki artykuł na Twoim blogu jest najczęściej czytany.

Skoro wiesz, że te rzeczy dają największy zwrot, czyli generują największą liczbę Klientów to umieść je w sitelinkach i pozwól pracować jeszcze bardziej. Po co wysyłać Klienta na podstronę, która nie daje Ci efektów...

Jak stworzyć Google sitelinks dla Twojej strony?

Przede wszystkim, tak jak już wspomniałem – nie ma żadnego przycisku, który uruchomi sitelinki dla Twojej strony lub sklepu. Google sam decyduje, czy to wyświetli czy nie. Ty możesz jedynie przygotować swoją stronę do tego, że gdy Google zechce w końcu takie linki wyświetlić, to będzie ona na to gotowa.

Nie ma też dokładnego przepisu, który powie Ci, że trzeba kliknąć tu i tam, a wszystko będzie gotowe. Jest jednak zbiór dobrych praktyk, które warto wdrożyć na stronę, by wyświetlenie sitelinków było możliwe. Dokładniej jest to kilka punktów, o których opowiem za chwilę.

1: Unikalna nazwa strony

Pamiętasz screen, który pojawił się już kilka razy powyżej. Chodzi o screen z sitelinkami do sklepu internetowego firmy Smyk. Nazwa „Smyk” jest bardzo unikalna i kojarzona właśnie ze sklepem dla dzieci.

Kiedy natomiast w wyszukiwarkę wpiszesz „sklep z zabawkami” to sitelinki Smyka już się nie pokażą. Wynik wygląda tak jak na screenie poniżej.

Google one-line sitelinks - przykład

Ale też sitelinki nie pokażą się przy żadnym innym sklepie z zabawkami. Dzieje się tak dlatego, że fraza „sklep z zabawkami” jest zbyt ogólna.

Tak na marginesie: na screenie powyżej zaznaczyłem w czerwonej ramce inne linki. To tzw. one-line sitelinks. Działają one bardzo podobnie do google sitelinków umieszczonych w dwóch kolumnach. Po prostu zajmują mniejszą powierzchnię na liście wyników wyszukiwania, co powoduje, że są oczywiście mniej skuteczne.

Jeśli Google nie zdecyduje się pokazać przy Twoim wyniku dwukolumnowych sitelinków to prawdopodobnie pokażą się te w jednej linii poniżej. O ile przeprowadzisz całą tą optymalizację, o której właśnie mówię.

2: Dane strukturalne

Każda strona internetowa i każdy sklep online to tak naprawdę kod. Użytkownik widzi kolorową, graficzną stronę. Ale, żeby to wszystko się wyświetliło potrzebny jest kod. A tak właściwie współpracujące ze sobą różne kody (np. HTML, PHP, JavaScript, CSS itd.).

Stronę można stworzyć za pomocą bardzo podstawowego kodu, ale też można w nim poukrywać mnóstwo dodatkowych informacji, dzięki którym Google bardziej zrozumie naszą stronę.

I tym kodem, na który zwraca uwagę Google są właśnie dane strukturalne. 99% stron nie posiada zdefiniowanych danych strukturalnych. Można je wstawić korzystając z różnego rodzaju wtyczek.

Na przykład w Wordpressie będą to wtyczki:

 

I te wtyczki są bardzo rozbudowane. Można w nich ustawiać sporo różnych informacji dotyczących danych strukturalnych. Najważniejsze jest włączenie opcji „enable site link search box” (screen poniżej) lub innej o podobnej nazwie (w każdej wtyczce nazywa się to nieco inaczej).

Enable site link search box

Jeśli szukasz do WordPressa prostszej wtyczki, która spowoduje tylko włączenie tego ustawienia to możesz skorzystać chociażby z wtyczki Sitelinks Search Box.

Natomiast pamiętaj o tych dobrych praktykach Google, o których już wspomniałem. Google sam decyduje czy wyświetli przy Twojej stronie sitelinki czy nie. Im więcej danych strukturalnych mu udostępnisz tym większe prawdopodobieństwo, że tak się stanie,

Podobne wtyczki znajdziesz też w innych systemach do tworzenia stron www i sklepów. Na przykład w Prestashop będzie to wtyczka Google Sitelink Searchbox.

3: Jasna nawigacja na stronie

Ten punkt może wydać się dziwny. Natomiast prawdą jest, że niektóre strony www mają bardzo utrudnione poruszanie się użytkowników po nich. Jak powinna wyglądać prosta i czytelna nawigacja?

Najlepiej zbudować ją w formie drzewa, którego korzeniem będzie oczywiście strona główna. Ze strony głównej wyrastają kolejne gałęzie: o firmie, oferta, realizacje, kontakt itd. Z tych gałęzi wyrastają mniejsze gałązki, np. z oferty: odzież, obuwie, zabawki itd. A z tychże dalej – mniejsze gałęzie, czyli np. konkretne produkty: buty A, buty B i buty C.

Najłatwiej taką nawigację przedstawić za pomocą tzw. rozwijanego menu. Czyli najeżdżasz kursorem na pozycję „oferta” i dalej rozwijają się kolejne pozycje. Tam najeżdżasz na „obuwie” i znów się rozwija.

Chodzi po prosto o rozplanowanie tego w taki sposób, by było intuicyjne. Nie tylko dla Google, ale przede wszystkim dla Klienta. Bo to jego pozytywne doświadczenia w dużej mierze mogą wpłynąć na Twoją pozycję w Google.

Poza tym zazwyczaj to właśnie główne zakładki z nawigacji wskakują później do sitelinków, które wyświetla Google.

4: Pierwsze miejsce w Google

Sitelinki wyświetlają się tylko przy tej stronie, która zajmuje pierwsze miejsce w Google. Trudno sobie wyobrazić, że ktoś wpisuje w Google „Smyk” i na pierwszym miejscu wyskakuje jakiś inny sklep niż ten, który większość zna.

Ale na przykład kiedy jesteś dystrybutorem jakiejś zagranicznej firmy na Polskę i tych dystrybutorów jest więcej, to może się zdarzyć, że ktoś inny będzie pierwszy.

Jest jeszcze coś innego. Znam kilka przypadków blogerów, którzy najpierw postawili na kanał YouTube, a dopiero później stworzyli stronę www. W tym momencie dla Google to kanał YT jest bardziej „wiarygodny”.

Co za tym idzie, w wynikach wyszukiwania, kanał na YouTube jest pierwszy, a blog drugi. Efekt? Sitelinki się nie wyświetlają. Należy bardziej rozwinąć bloga, by przewyższył pod względem zaufania kanał na YT.

5: Stworzenie sitemapy

Zanim przeczytasz cały ten punkt, to mam takie małe wtrącenie dla osób, które korzystają z WordPressa i posiadają wtyczkę Yoast SEO, o której więcej pisałem w artykule „Jak pozycjonować stronę w Google samodzielnie i za darmo”. Ta wtyczka, sama w sobie generuje sitemapę. Niepotrzebna jest więc żadna dodatkowa wtyczka czy też generowanie i wgrywanie sitemapy. Koniec wtrącenia :)

Żeby Google mógł lepiej zbadać Twoją stronę przyda się wygenerowanie tzw. sitemapy, czyli po prostu mapy całej strony. Taka sitemapa powstaje w postaci pliku sitemap.xml, który zazwyczaj jest umieszczony w głównym folderze Twojej strony i jest dostępny pod linkiem www.twojadomena.pl/sitemap.xml

Więc jeśli teraz wpiszesz w przeglądarkę taki adres i wyskoczy błąd to znaczy, że nie posiadasz sitemapy. Jeśli wyskoczy kod sitemapy lub pobierze się plik sitemapy, oznacza to, że Twoja strona takową sitemapę posiada.

Co zrobić jeśli sitemapy nie ma?

Znów przychodzą nam z pomocą wtyczki. W przypadku WordPressa może to być np. Google XML Sitemaps. Jest to najbardziej popularna wtyczka do tego systemu. Po instalacji po prostu wygenerujesz sitemapę i ona automatycznie zostanie umieszczona w odpowiednim miejscu strony.

Taka sitemapa nie jest widoczna dla Twoich Klientów. Widzi ją tylko Google.

W przypadku kiedy nie posiadasz strony na WordPressie lub nie ma takiej wtyczki do Twojego systemu, możesz użyć różnego rodzaju generatorów, np. XML-Sitemaps.

Generowanie sitemapy

Tak jak widać na powyższym screenie, wystarczy podać adres swojej strony głównej i kliknąć przycisk „START”.

Za darmo wygenerujesz w ten sposób sitemapę dla strony, która ma mniej niż 500 podstron (strony informacyjne, produkty, kategorie, artykuły blogowe itd.). W przypadku kiedy tych podstron jest więcej, opłata wynosi niecałe 4 dolary.

Po kliknięciu START, aplikacja przeskanuje Twoją stronę (kilka razy) i wygeneruje sitemapę, którą następnie można pobrać na ekranie podsumowania (screen poniżej)

Generowanie sitemapy - podsumowanie

Pobrany plik umieszczasz na serwerze swojej strony, najlepiej w głównym jej folderze.

Kolejny krok to poinformowanie Google o swojej sitemapie. Zrobisz to za pomocą Google Search Console.

Najpierw jednak trzeba podpiąć swoją stronę pod to narzędzie. Jeśli jeszcze takiej integracji nie posiadasz, to w poniższym video pokazuję, jak zrobić to krok po kroku.

Po zakończonej integracji, z lewego menu Google Search Console, wybierz pozycję „Mapy witryn” (screen poniżej), a następnie w polu zaznaczonym na czerwono za domeną, dopisz nazwę swojego pliku z sitemapą, czyli sitemap.xml (całość brzmi u mnie https://www.pawelkepa.pl/sitemap.xml) i kliknij przycisk „PRZEŚLIJ”.

Google Search Console wciągnie teraz mapę Twojej strony i zajmie się jej analizą.

Spójrz jeszcze na mały wycinek tej mapy, który jest na poniższym screenie.

Zawartość sitemapy - priorytety

W pliku sitemapy znajdują się wszystkie podstrony (linki) na Twojej stronie. W ostatniej kolumnie widzisz coś takiego jak priorytet danej podstrony. Na screenie powyżej jest to 0.80 i 0.64.

Co to oznacza? W algorytmie Google, który ustala jakie sitelinki mają pokazać się pod Twoją stroną w wynikach wyszukiwania, te z największym priorytetem prawdopodobnie będą miały największe szanse pokazać się wśród sitelinków.

A jak ustalany jest priorytet? Najwyższy priorytet mają te linki (podstrony), które w Twojej witrynie pokazują się najczęściej, czyli np. pozycje z głównego menu strony. One pokazują się zawsze, na każdej podstronie, na samej górze. Wysoki priorytet mają też często oglądane produkty (a tym bardziej jeśli wyświetlasz je np. w ramce bestsellery) oraz najczęściej czytane artykuły. Słowem: najbardziej popularne podstrony, które wyświetlasz w dodatkowych ramkach na stronie.

6: Linki wewnętrzne

Było już o tym nieco w punkcie 5. Wspomniałem o tym, że te linki, których na swojej stronie używasz najczęściej, mają większe prawdopodobieństwo, by pokazać się w Google sitelinkach.

A zatem jeśli masz jakiś artykuł na blogu i odnosisz się w nim do jakiegoś swojego produktu lub innego artykułu, i umieszczasz link do tego produktu lub artykułu, to tym samym zwiększasz jego szansę na pokazanie się w sitelinkach.

W Google Search Console możesz sprawdzić, do których linków (podstron) odnosisz się najczęściej na swojej witrynie. Z lewego menu wybierz „Linki” a następnie „linki wewnętrzne”, a zobaczysz zestawienie podobne do poniższego.

Linki wewnętrzne witryny w Google Search Console

7: Promuj się

Jeśli chodzi o zagadnienia techniczne, powyżej wymieniłem najważniejsze sprawy. Jest jednak jeszcze coś, co pomoże Ci uzyskać efekt sitelinków na swojej stronie.

Po prostu promuj się. Na wszelkie możliwe sposoby.

Im więcej osób wie o Twojej firmie, udostępnia informacje o Twojej firmie lub po prostu rozmawia o Twoich produktach ze znajomymi, tym więcej zainteresowania wytwarza się wokół Twojej marki.

Na przykład rozmowy ze znajomymi powodują, że ci znajomi wpisują nazwę Twojej firmy do Google. Kiedy coraz więcej osób wpisuje taką nazwę, dla Google jest to znak, że coś jest na rzeczy i być może trzeba przy Twojej stronie wyświetlić sitelinki.

O działaniach internetowych, czyli promowaniu linków do swojej strony na social mediach i innych działaniach SEO chyba nie muszę mówić. One mają bezpośredni wpływ na to ile osób o Tobie wie i jak wysoko w Google jest Twoja strona.

Podsumowanie

Co prawda nie masz gwarancji na to, że Google zdecyduje się wyświetlić sitelinki przy Twojej stronie. Ale możesz zrobić dużo, żeby Twoja strona była na to gotowa i w momencie, kiedy Google wykona ten krok.

Na pewno gra jest warta świeczki, bo efekty z tego płynące są ogromne, ale nie będę ich tu powtarzał – zostały opisane na początku tego artykułu.

A może w Twoim przypadku Google już wyświetla takie sitelinki i chcesz się podzielić tym, jak wpłynęło to na przypływ Klientów?

Przeczytaj także:

 

Zdjęcie: Pixabay

Oceń artykuł:  

 

Mam dla Ciebie coś jeszcze :)

Już teraz pobierz darmowego e-booka "Jak przestać uganiać się za Klientami i sprawić, by przychodzili do Ciebie sami".

 
E-book jest darmowy.
Podaj tylko swój adres email:

   

Copyright © Paweł Kępa. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Strona używa plików cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki oraz akceptujesz Politykę Prywatności i politykę cookies.